Za nami dziewiąty wyścig sezonu i wielkie święto Ferrari – ich tysięczne Grand Prix. Nie mogli sobie wymarzyć lepszego miejsca na świętowanie – wyścig odbył się we Włoszech na torze Mugello. Czy jednak była to taka uroczystość jakiej oczekiwali?

Podczas przygotowywania prognoz pod uwagę bierzemy wiele czynników, między innymi formę kierowcy czy zespołu – więcej o tym przeczytacie w zakładce Co robimy. Na Grand Prix Toskanii nasze prognozy wyglądały następująco:

prognozy 1 2020 Grand Prix Toskanii – podsumowanie

Przebieg wyścigu

Ze względu na charakterystykę toru, większość osób stawiała na niezbyt emocjonujący wyścig, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Zaraz po starcie Valtteri Bottas znalazł się przed Lewisem Hamiltonem. Imponującym startem popisał się również Charles Leclerc, który po starcie z piątej pozycji znalazł się zaraz za „czarnymi strzałami”, czym dał wszystkim nadzieję na niespodziewany wynik na mecie.

Max Verstappen nie może jednak zaliczyć tego wyścigu do udanych. Na pierwszych metrach jego jednostka napędowa zaczęła tracić moc i spadł o kilka pozycji. Jego wyścig jednak nie potrwał zbyt długo, ponieważ już na dojeździe do drugiego zakrętu doszło do dużego zamieszania między nim, Pierrem Gaslym, Kimim Raikkonenem i Romainem Grosjeanem.

Chwilę później obrócił się również Carlos Sainz po kontakcie z Lancem Strollem. Do zamieszanych w ten incydent dołączył również Sebastian Vettel, który lekko uderzył w przednie skrzydło Hiszpana, uszkadzając swoje. Mogło się wydawać, że jest to już koniec jakiejkolwiek walki dla Niemca.

Te incydenty doprowadziły do wyjazdu samochodu bezpieczeństwa na tor, który ze względu na rocznicę Ferrari został przemalowany na czerwono.

Bottas długo nie dodawał gazu po zgaśnięciu świateł na samochodzie bezpieczeństwa – dopiero w ostatnim momencie, na linii pomiaru czasu. Spowodowane to było możliwością zabrania się w strugę za liderem i łatwą możliwością wyprzedzenia go. W tym momencie w środku stawki zapanował chaos. Niektórzy wciąż dogrzewali opony, część zaczęła dodawać gazu, a reszta podążyła za nimi, gdy ściganie tak naprawdę jeszcze się nie rozpoczęło. Na skutek tej sytuacji na siódmym okrążeniu wyścig swój zakończyli: Sainz, Magnussen, Giovinazzi i Latifi. Incydent był na tyle duży, że trzeba było zatrzymać wyścig – pojawiła się czerwona flagą. Włoch po wyścigu tak mówił o tym incydencie:

To naprawdę frustrujące, że kończy się taki wyścig, nie przejeżdżając nawet jednego okrążenia. (…) Niewiele mogę powiedzieć o tym wypadku, poza tym, że była to bardzo niebezpieczna sytuacja. Wszyscy wokół mnie byli już na pełnych obrotach, ale nagle Magnussen prawie się zatrzymał na środku toru. Latifi omijał go, ale ja nie miałem czasu – próbowałem, ale skręciłem mu tył w lewo. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń, ale to był bardzo niebezpieczny wypadek.

Podczas trwania czerwonej flagi musiał wycofać się Esteban Ocon, jak się później okazało, z powodu przegrzewających się hamulców. W tym momencie poza wyścigiem było już siedem samochodów.

W ścisłej czołówce pozycjami ponownie zamienili się kierowcy Mercedesa. Dużo manewrów wyprzedzania mogliśmy zobaczyć na końcu prostej startowej, gdzie kierowcy mogli używać DRS, co dodatkowo ułatwiało im to zadanie.

Na 44. okrążeniu ponownie pojawił się samochód bezpieczeństwa. Tym razem był on spowodowany kraksą Lance’a Strolla. Wypadł on z toru w dziewiątym zakręcie po tym, jak z jego opony zaczęło uchodzić powietrze. Był to na tyle poważny wypadek, że ponownie została wywieszona czerwona flaga.

W stawce pozostawało już zaledwie 12 bolidów. Nie było trudno sięgnąć po punkty w tym wyścigu. Na pierwszą zdobycz punktową wciąż czekał George Russell, który do restartu przystępował z dziewiątej pozycji. Mogło to napawać kibiców optymizmem, jednak wszystkie nadzieje zgasły tuż po restarcie, kiedy Brytyjczyk znalazł się na ostatniej pozycji. Ostatecznie zakończył swój wyścig na 11. miejscu.

Po tym szalonym wyścigu, na podium po raz pierwszy w swojej karierze, stanął Alex Albon. Po wyścigu powiedział:

Jestem naprawdę szczęśliwy – zajęło mi to trochę czasu, żeby się tu dostać! Jest to coś, czego zawsze pragnąłem i w ten czy inny sposób nie udało nam się tego osiągnąć – więc bycie tu dzisiaj jest całkiem wyjątkowe (…). To był ciężki wyścig.

Statystyki

Do mety dojechało tylko 12 kierowców – jaki to miało wpływ na średni błąd? Okazuje się, że nasze typowania na Grand Prix Toskanii były jedne z najbardziej trafnych. Średni błąd bezwzględny to tylko 1,17 pozycji dla kierowców, którzy ukończyli wyścig.

wyniki prognozy 2020 Grand Prix Toskanii – podsumowanie

W naszych zestawieniach przedstawiamy również alternatywną punktację, gdzie punktują wszyscy kierowcy, którzy ukończyli wyścig.

tabela 2 2020 Grand Prix Toskanii – podsumowanie

W klasyfikacji punktowej w czołówce bez zmian – Valtteri Botas do 25 punktów powiększa swoją przewagę nad Maxem Verstappenem. Pozycja Lewisa Hamiltona nie wydaje się być zagrożona.

Bardzo ciekawą walkę mamy o czwartą pozycję, gdzie strata Carlosa Sainza (11. miejsce) do czwartego Lando Norrisa to tylko 24 punkty.

W klasyfikacji konstruktorów najciekawsza walka jest między zespołami zajmującymi miejsca 3-7. Po GP Toskanii zespoły właściwie utrzymały przewagę nad kolejnymi zespołami. Ferrari do podium konstruktorów traci już 40 punktów.

zdjęcie: Getty Images / Red Bull Content Pool

Na łamach f1tech.club znajdziesz nie tylko informacje ze świata Formuły 1, ale przede wszystkim nasze analizy przedwyścigowe i prognozy na sam wyścig. Na podstawie danych historycznych staramy się przewidzieć kolejność na mecie.