Wydawać by się mogło, że wszystkie karty rozdane, pora na napisy końcowe, ale… to wcale nie jest tak. Wprawdzie po raz kolejny Grand Prix Abu Zabi na torze Yas Marina Circuit wieńczy cały sezon, w którym – w niektórych momentach – emocji nie brakowało. Wprawdzie Max Verstappen jest już mistrzem, drugie miejsce zajął Perez, trzecie Hamilton. Wprawdzie Red Bull z mistrzowskim tytułem i pierwszy raz w historii z dubletem kierowców, ale… karty nadal leżą na stole (i to nie dlatego, że zostały po Las Vegas).

Rekord okrążenia podczas sobotnich kwalifikacji należy do Maxa Verstappena, który w bolidzie Red Bulla w 2021 roku sięgnął po pole position z czasem 1:22.109. To właśnie on, podczas tego samego Grand Prix, uzyskał także najszybszy czas okrążenia wyścigowego, który wynosi 1:26.103. Czy w tym roku Max poprawi swój własny rekord, czy może tym razem Ferrari okaże się najszybsze? Zobaczymy, tymczasem zerknijmy na chwilę w statystyki.

large 2022 Abu Dhabi Grand Prix Sunday Statystycznie rzecz biorąc: GP Abu Zabi 2023

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O ZWYCIĘŻANIU

Do tej pory czternaście razy byliśmy świadkami wyścigu Formuły 1 na torze Yas Marina Circuit. Co ciekawe, wygrywało tu zaledwie sześciu zawodników, których można umieścić na trzech miejscach na podium. Rekordzistą jest Lewis Hamilton z pięcioma zwycięstwami, drugie miejsce zajmują ex aequo Max Verstappen i Sebastian Vettel, mający po trzy triumfy na koncie. Na podium znajdują się też Valtteri Bottas, Nico Rosberg i Kimi Raikkonen – ta trójka kierowców wygrywała w Abu Zabi raz.

Reprezentantom zaledwie czterech zespołów udało się wygrywać na tym torze. Po 6 razy wygrywały tu bolidy Mercedesa i Red Bulla, a po jednym zwycięstwie odniósł tu także McLaren i… dawny Lotus. Jeśli spojrzymy na dostawców silników, statystycznie rzecz biorąc mamy 7 triumfów Mercedesa, 4 Renault, 2 Hondy i 1 RBPT.

W zdecydowanej większości, bo aż 9 razy (64,29%) wygrywał tutaj kierowca, startujący z pole position. Czterokrotnie z kolei (28,57%) wygrywał jego bezpośredni rywal z pierwszego rzędu. Tylko raz (7,14%) zdarzyła się sytuacja, że wygrał kierowca spoza pierwszej dwójki – w 2012 roku Kimi Raikkonen w barwach wspomnianego Lotusa zwyciężył po starcie z czwartego pola startowego.

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O BYCIU NA PODIUM

Jeśli chodzi o wizyty nas podium, w tym przypadku statystyki są nieco bardziej łaskawe dla zawodników. Do tej 13 różnych kierowców znajdowało się w czołowej trójce wyścigów na torze Yas Marina Circuit. Co więcej, 7 z nich spotkamy w obecnej stawce. Kto stawał na podium w Abu Zabi? Spójrzmy:

  • Lewis Hamilton – 10 wizyt na podium
  • Max Verstappen – 7
  • Valtteri Bottas – 3
  • Fernando Alonso – 2
  • Charles Leclerc – 2
  • Carlos Sainz – 2
  • Sergio Perez – 1

Jeśli chodzi o konstruktorów, statystycznie rzecz biorąc największe szanse na pojawienie się na podium mają kierowcy Mercedesa (13 wizyt), Red Bulla (12) i Ferrari (9). Trafiali tu jednak również przedstawiciele McLarena (4) i Williamsa (2). Bez wątpienia najlepiej radziła sobie na tym torze jednak jednostka napędowa Mercedesa – kierowcy z bolidami napędzanymi silnikiem tego producenta stawali na podium aż 20 razy. Silniki Ferrari gwarantował wizytę na podium zaledwie 9 razy, a Renault – siedmiokrotnie.

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O NAJSZYBSZYCH OKRĄŻENIACH

Zaledwie ośmiu kierowcom udało się na torze Yas Marina Circuit wykręcić najszybszy czas okrążenia podczas wyścigu. Co ciekawe, rekordzistą jest Sebastian Vettel, który dokonał tego czterokrotnie. Tuż za nim na podium znajduje się jednak Lewis Hamilton – dokonał tego 3 razy, w tym roku może się z Sebem zrównać. Trzecie miejsce zajmuje Daniel Ricciardo z dwoma tego typu osiągnięciami. Wreszcie, pozostałych 5 kierowców najszybsze okrążenie podczas Grand Prix Abu Zabi wykręciło tylko raz, a są nimi Fernando Alonso, Valtteri Bottas, Max Verstappen, Lando Norris i nieznajdujący się w obecnej stawce Mark Webber. 5 razy najszybsze okrążenie padało łupem Red Bulla, trzykrotnie Ferrari lub Mercedesa, dwukrotnie McLarena i raz Renault.

Jeśli spojrzymy jednak na zdobywców pole position, czyli tych kierowców, którzy okazywali się najszybsi w trakcie sesji kwalifikacyjnej, spośród zawodników znajdujących się w obecnej stawce 5 razy dokonał tego Lewis Hamilton, 3-keonie Max Verstappen i raz Valtteri Bottas. W tym przypadku zwycięzcami kwalifikacji po 6 razy okazywali się kierowcy Mercedesa i Red Bulla, a dwukrotnie – McLarena. Bolid Ferrari ani razu nie zdobył tutaj pole position.

GP2222 113850 ONZ0367 Statystycznie rzecz biorąc: GP Abu Zabi 2023
action, TS-Live, Yas Marina Circuit, GP2222a, F1, GP, UAE Sebastian Vettel, Aston Martin AMR22

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O KLASYFIKACJI GENERALNEJ ZESPOŁÓW

Zazwyczaj w tej sekcji prezentowaliśmy statystyki, dotyczące poszczególnych zawodników z czołówki, w ten weekend warto jednak spojrzeć na całą stawkę nieco szerzej. O ile bowiem mistrzowskie tytuły został już rozdane, nadal możemy być świadkami wielu pojedynków, także o dość wysokie lokaty w klasyfikacji generalnej. Przyjrzyjmy się nieco bliżej tym pojedynkom, na które powinniśmy w nadchodzący weekend zwrócić szczególną uwagę. Zacznijmy od zespołów.

Po pierwsze – Red Bull. Zwycięstwo w klasyfikacji generalnej już za nami, zarówno w przypadku kierowców (brawo, Max), jak i konstruktorów. (brawo, Max). Co jednak ciekawe, pierwszy raz w historii zespołu Red Bull zdobył mistrzowski tytuł i… dublet kierowców. Tak, z bólem, w mękach, w pocie, krwi i łzach Sergio Perez przyklepał drugie miejsce w klasyfikacji generalnej kierowców. Była na to szansa choćby i rok temu, ale widać wyczekane smakuje lepiej.

Po drugie – walka o drugie miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów: Ferrari kontra Mercedes. Podobnie było w ubiegłym roku. Wówczas oba zespoły dzieliła różnica (uznałem, że – cytuję sam siebie – „zaledwie”) 19 punktów (524 vs 505). W tym roku różnica wynosi 4 punkty na korzyść Mercedesa (392 vs 388). Też czujecie spory dysonans? Pewne jest jedno – oba zespoły dadzą z siebie wszystko i to na nich skupi się najwięcej par oczu podczas nadchodzącego weekendu. Dla Mercedesa to ostatnia szansa na zwycięstwo, a tym samym przedłużenie wieloletniego rekordu, dotyczącego grania hymnu Wielkiej Brytanii w każdym sezonie F1.

Po trzecie – walka o czwarte miejsce: McLaren kontra Aston Martin (284 vs 273). Kolejny rok z rzędu McLaren walczy o czwarte miejsce. Poprzednio próbował je wydrzeć kierowcom Alpine, obecnie przyjdzie mu się bronić przez Fernando Alonso. O ile bolid dopisze, rzecz jasna. Na formę Strolla nie liczę, ale potknięcie McLarena (jak niespodziewany wypadek Lando w Las Vegas) może być przez Fernando wykorzystany. To niby tylko jedenaście punktów, ale Alonso stawał już nie raz w tym sezonie na podium, także wszystko jest możliwe i nie byłbym stuprocentowo pewien P4 dla McLarena. Swoją drogą, walczące o P4 w ubiegłym roku Alpine obecnie nie walczy o nic, P6 ma pewne jak w banku.

Po czwarte – walka o siódme miejsce: Williams vs Alpha Tauri (28 vs 21). Williamsowi to miejsce się zdecydowanie należy – takie jest moje zdanie. Daniel Ricciardo miewa jednak przebłyski geniuszu, Yuki Tsunoda miewa też lepsze weekendy i jeśli obaj panowie się zepną, a Alex Albon będzie mieć jakieś kłopoty na torze, sprawy mogą obrócić się na niekorzyść Williamsa.

Po piąte – walka o dziewiąte miejsce: Alfa Romeo kontra Haas (16 vs 12). Wyścigowy odpowiednik gry o złotą pietruchę na boisku po lekcjach. Słabo się patrzy zarówno na jednych, jak i na drugich, ale na pewno znajdą się fani, którzy będą (mniej lub bardziej) żywo zainteresowani rywalizacją o zaszczytne, dziewiąte miejsce.

Co jednak ważne, zawodnicy także mogą rozgrywać swoje prywatne pojedynki. Oto najciekawsze:

Walka o czwartą pozycję – Sainz (200), Alonso (200), Norris (198) i Leclerc (188)

Bratobójcza walka w Alpine – Gasly (62) i Ocon (58) mogą nie tylko próbować do ostatniej chwili utrzymać bądź odwrócić tę kolejność, ale też niedaleko im do znajdującego się obecnie na P10 Lance’a Strolla (73). Przy średniej formie Kanadyjczyka można więc pokusić się o wskoczenie do pierwszej połowy stawki, a to zawsze brzmi choć trochę bardziej dumnie.

Walka o czternaste miejsce – Tsunoda (13), Bottas (10) i Hulkenberg (9)

Walka o odbicie się od dna – Ricciardo (6), Zhou (6), Magnussen (3)

Walka o kontrakt – Sargeant (1)

Dziennikarz z wykształcenia, redaktor z zamiłowania. Miłośnik Formuły 1 od 2006 roku i debiutu Roberta Kubicy. Fan Charlesa Leclerca i Scuderii Ferrari, z ciekawością zerkający także na inne serie wyścigowe: F2, F3 i Indycar. W życiu prywatnym mąż i ojciec trójki dzieci, wychowywanych na kolejnych fanów motorsportu.