Nic tak nie cieszy, jak kolejny weekend wyścigowy – zwłaszcza, gdy sezon dopiero się rozkręca i zaczyna nabierać tempa. Po dość ciekawym rozpoczęciu zmagań dwa tygodnie temu na torze Bahrain International Circuit, tym razem przenosimy się na zgoła odmienny obiekt wyścigowy. Jeddah Corniche Circuit, bo o nim mowa, po raz trzeci w historii stanie się areną zmagań o miano najlepszego w Grand Prix Arabii Saudyjskiej. Ten położony na brzegu Morza Czerwonego tor oferuje kierowcom bardzo długą nitkę, liczącą aż 6,174 km. Do pokonania jest 27 zakrętów i 19 kierowców, którzy pragną tego samego – zwycięstwa.

Na tym torze, po którym poruszamy się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, kierowcy mają łącznie do przebycia dystans 308,45 km. Rekord najszybszego okrążenia wyścigowego pochodzi z 2021 roku i należy do Lewisa Hamiltona, który jadąc bolidem Mercedesa wykręcił czas 1:30.734. Również on okazał się do tej pory najszybszym zawodnikiem sobotnich sesji kwalifikacyjnych, uzyskując w tym samym roku rezultat 1:27,511. W ubiegłym sezonie nikt nie był w stanie pokonać tego tempa – czy tym razem dojdzie do ustalenia nowych rekordów? Zobaczymy! Tymczasem zerknijmy, co o rekordach mówią nam statystyki tego toru i rozgrywanego na nim Grand Prix.

M293180 Statystycznie rzecz biorąc: GP Arabii Saudyjskiej 2023
2021 Saudi Arabian Grand Prix, Friday – LAT Images

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O ZWYCIĘŻANIU

Statystycznie rzecz biorąc, co roku wygrywa inny zawodnik – w 2021 roku był to Lewis Hamilton, rok temu zaś – Max Verstappen. Zerknijmy jednak na to, jak kierowcy dawali sobie radę z pojawianiem się na czele wyścigu. Aż sześciu zawodnikom – a każdy z nich ściga się do tej pory – udało się choć przez chwilę zostać odnotowanym jako lider wyścigu w ciągu ostatnich dwóch lat:

  • Esteban Ocon – 1 okrążenie jako lider (2021)
  • Sergio Perez – 14 okrążeń (2022)
  • Lewis Hamilton – 18 okrążeń (2021)
  • Charles Leclerc – 30 okrążeń (2022)
  • Max Verstappen – 37 okrążeń (31 w 2021 i 6 w 2022)
SI202203270554 Statystycznie rzecz biorąc: GP Arabii Saudyjskiej 2023
JEDDAH, SAUDI ARABIA – MARCH 27: Max Verstappen of the Netherlands driving the (1) Oracle Red Bull Racing RB18 and Charles Leclerc of Monaco driving (16) the Ferrari F1-75 battle for track position during the F1 Grand Prix of Saudi Arabia at the Jeddah Corniche Circuit on March 27, 2022 in Jeddah, Saudi Arabia. (Photo by Getty Images/Getty Images) // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI202203270554 // Usage for editorial use only //

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O BYCIU NA PODIUM

Jak na razie jedynie Maxowi Verstappenowi udało się aż dwukrotnie stanąć tutaj na podium. Po jednej wizycie zaliczyli ponadto Lewis Hamilton i Valtteri Bottas w 2021 roku oraz Charles Leclerc i Carlos Sainz w 2022. Z „Wielkiej Trójki” zatem tylko Red Bull do tej pory nie był w stanie umieścić obu zawodników w TOP3 wyścigu na tym torze, z kolei Ferrari jako jedyne nie wygrało na tym obiekcie.

Jeśli spojrzymy na zawodników, którzy w trakcie wyścigu w 2021 lub 2022 roku w dowolnym jego momencie jechali w czołowej trójce, oprócz kierowców, którzy stanęli na podium wymienić należy dodatkowo dwóch kierowców. Jeśli spojrzymy na GP Arabii Saudyjskiej 2021, nie sposób pominąć Estebana Ocona – 2 okrążenia na drugiej pozycji, jedno na pozycji lidera i 32 na trzecim miejscu (by na ostatnim okrążeniu stracić pozycję na rzecz Valtteriego Bottasa i dotrzeć do mety 0,102 s za Finem). W 2022 roku z kolei w czołówce znajdował się także zdobywca pole position – Sergio Perez, który przez 14 okrążeń był liderem wyścigu, następnie przez jedno okrążenie był drugi i przez cztery znajdował się na trzeciej pozycji (zyskując ją tylko dlatego, że Sainz skorzystał z neutralizacji i zjechał na „darmowy” pit stop).

2022 Saudi Arabian Grand Prix Sunday Statystycznie rzecz biorąc: GP Arabii Saudyjskiej 2023
Esteban Ocon (FRA) Alpine F1 Team A522 leads team mate Fernando Alonso (ESP) Alpine F1 Team A522. Saudi Arabian Grand Prix, Sunday 27th March 2022. Jeddah, Saudi Arabia.

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O OBECNEJ STAWCE

Przyjrzyjmy się nieco bliżej każdemu z zespołów, by przekonać się, jak może wyglądać nastawienie zawodników i ich szanse w tym wyścigu.

Red Bull Racing

Czerwone Byki z pewnością są żądne równie czerwonej krwi. Max po zwycięstwie na otwarcie sezonu z pewnością będzie chciał ponownie potwierdzić swoją dominację. Sergio Perez z kolei ma z ubiegłego roku niewyrównane rachunki z torem Jeddah Corniche Circuit. Patrząc na morale ekipy, z pewnością pokuszą się o zgarnięcie wszystkiego. Wisienką na torcie byłoby pole position dla Maxa (to jeden z torów, na których go jeszcze nie zdobył) oraz wizyta na podium dla Sergio Pereza jako „odkupienie” po poprzednim roku.

Aston Martin

Powiedzieć, że w ekipie Astona Martina z pewnością są pozytywnie nastawieni do wyścigu, jak i do tego sezonu – to nie powiedzieć nic. Rewelacyjna jazda Fernando Alonso z pewnością uskrzydliła wiekowego już Hiszpana, który ma okazję w ten weekend po raz 100 stanąć na podium. Z pewnością Fernando zrobi też wszystko, by dołożyć kilka zwycięstw lub – kto wie – zawalczyć o trzeci mistrzowski tytuł. Zwłaszcza, że statystycznie rzecz biorąc od 2017 roku mistrzem nigdy nie zostawał zwycięzca pierwszego wyścigu (więc Max statystycznie odpada), co więcej: mistrzem zostawał od 2017 roku zawsze zwycięzca drugiej sesji treningowej podczas pierwszego weekendu. A tym był… Fernando Alonso. Niespodzianką pozostaje kondycja i dyspozycja Lance’a Strolla, który dwa tygodnie temu dokonał niemal niemożliwego. Jeśli Kanadyjczyk czuje się obecnie o wiele lepiej, jest szansa na bardzo dobry wynik dla zespołu.

Mercedes

Po poprzednim wyścigu Toto Wolff nie krył niezadowolenia z miejsca, w którym się znajdują. Nic dziwnego – 5. miejsce Lewisa Hamiltona i 7. George’a Russella to z pewnością nie był szczyt marzeń ekipy z Brackley. Zwłaszcza, że musimy uwzględnić absencję w TOP10 Leclerca oraz… słabszą formę Lance’a Strolla. Srebr… yy… Czarne Strzały z pewnością nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa i w trakcie sezonu będą robić wszystko, by gonić czołówkę, na chwilę obecną jednak nie zanosi się, by nastąpiło to już w Dżuddzie. Obecność obu bolidów w TOP10 raczej jest pewna, jednak pytanie brzmi – jak wysoko uplasują się zawodnicy Mercedesa. Hamilton posmakował już tutaj triumfu, Russell w 2021 roku odpadł po kilkunastu okrążeniach, a rok temu stabilnie przez niemal cały wyścig jechał na 5. pozycji.

Ferrari

Choć w 2021 roku na tym torze Scuderia Ferrari nie błyszczała na torze, w ubiegłym roku było o wiele, wiele lepiej. Charles Leclerc przez trzydzieści okrążeń był nawet liderem wyścigu – z pewnością będzie chciał ponownie udowodnić, że może być tutaj najszybszy. O ile, rzecz jasna, pozwoli mu na to bolid. Po minionym weekendzie wyścigowym Leclerc z pewnością ma motywację, by sięgnąć po sporą zdobycz punktową. W dobrej sytuacji jest także Carlos Sainz. W ubiegłym roku stał tutaj na podium, dwa tygodnie temu też – z pewnością ma szanse powtórzyć ten wyczyn.

Alfa Romeo

Ósma pozycja Bottasa w poprzednim wyścigu z pewnością stanowi dla niego pewną motywację. To dzięki niemu zespół jest obecnie piątą siłą w stawce, wyprzedzając m.in. Alpine czy McLarena. Zhou Guanyu z kolei rok temu zdobył w debiucie pierwszy punkt, a w tym roku w GP Bahrajnu dojechał na dalekiej, 16. pozycji, tracąc okrążenie do lidera. Nadchodzący weekend wyścigowy to doskonała okazja, by udowodnić, że poza kwestią marketingową Chińczyk wnosi do zespołu z Hinwil o wiele więcej.

Alpine

Jeśli ktoś miał wątpliwości co do tego, czy Pierre Gasly odnajdzie się w nowej ekipie – miniony wyścig zdążył je rozwiać. Dwa punkty po starcie z ostatniego pola to wyczyn, na którego nie każdego zawodnika stać. Jeśli w ten weekend Gasly zakwalifikuje się wyżej (a przecież Alpine nadal chce być czwartą siłą w stawce), może liczyć na o wiele większą zdobycz punktową. Pytanie też, jaką naukę wyniesie francuska ekipa z błędów, popełnionych przez zespół i samego Estabana Ocona w minionym Grand Prix. Pewne jest jedno: Gasly wie, na co stać go w tym bolidzie, a Ocon jest żądny punktów. Co wyjdzie z takiego połączenia? Zobaczymy! Oby tylko korzyści dla zespołu Alpine.

Williams

Alexander Albon ponownie w punktach, w pierwszym wyścigu sezonu. To wiadomość, która zadowoliła nie tylko jego fanów, ale też z pewnością samego Albona – który umieścił tym samym zespół na 7. miejscu w klasyfikacji generalnej. Jeśli to jest oznaka postępów dokonanych przez Williamsa, to pozostaje nam mieć nadzieję na kolejne dobre wyścigi dla tej ekipy. Świetnie w debiucie wypadł także Logan Sargeant, plasując się na 12 pozycji w swoim debiucie. Oby tak dalej!

AlphaTauri

11. miejsce Yukiego Tsunody i 14. Nycka de Vriesa to z pewnością nie jest wynik, o jakim marzył Franz Tost czy ktokolwiek z ekipy AlphaTauri. Holender wciąż czeka na moment, w którym otworzy swój worek punktowy dla juniorskiej ekipy Red Bulla, z kolei Tsunoda musi zrobić wszystko, by zespół miał powody pozostawić go w składzie na kolejny rok. Ocieranie się o punkty może nie wystarczyć.

Haas

Wprawdzie przywykliśmy do tego, że Haas raczej okupuje tyły stawki, ale jednak po duecie Magnussen – Hulkenberg można by spodziewać się czegoś więcej, niż 13. i 15. pozycji w GP Bahrajnu. W dodatku przy trzech niesklasyfikowanych zawodnikach, z których dwójka z pewnością byłaby przednimi. Tor Jeddah Corniche Circuit to dla Hulka zupełnie nowy obiekt, trudno więc wyrokować, jak sobie poradzi. Magnussen z kolei jest jednym z 13 zawodników, którzy kiedykolwiek punktowali na tym torze, a to dzięki 9. miejscu w ubiegłym roku. Z pewnością będzie chciał powtórzyć, a może i poprawić swój wynik z poprzedniego sezonu.

McLaren

Nie ma chyba obecnie większego rozczarowania w stawce niż ekipa McLarena. Wycofanie się Oscara Piastriego po zaledwie 13 okrążeniach i dalekie, 17. miejsce Lando Norrisa pozostawiają wiele do życzenia. Zwłaszcza, że Lando jako jedyny kierowca (i zarazem ostatni zawodnik w stawce) został dwukrotnie zdublowany przez lidera wyścigu. Z pewnością ekipa z Woking będzie chciała na torze w Dżuddzie wypaść o wiele lepiej. Norris poprzednie dwa wyścigi na tym torze ukończył w punktach (w 2021 był dziesiąty, rok temu – siódmy), na pewno zechce więc otworzyć swój worek punktowy w tym sezonie. Podobnie jak Piastri, dla którego to wprawdzie debiut na tym torze, ale młody Australijczyk z pewnością nie może doczekać się pierwszych punktów w swojej karierze kierowcy Formuły 1.

zdjęcie wyróżniające: Aston Martin Aramco Cognizant F1 Team

Dziennikarz z wykształcenia, redaktor z zamiłowania. Miłośnik Formuły 1 od 2006 roku i debiutu Roberta Kubicy. Fan Charlesa Leclerca i Scuderii Ferrari, z ciekawością zerkający także na inne serie wyścigowe: F2, F3 i Indycar. W życiu prywatnym mąż i ojciec trójki dzieci, wychowywanych na kolejnych fanów motorsportu.