Welcome to Albert Park! Kolejny już raz wybieramy się tam, gdzie kangury skaczą do góry nogami – pora na Grand Prix Australii, a zarazem pierwszy w karierze w F1 domowy wyścig dla Oscara Piastriego. Kto pamięta poprzednie weekendy wyścigowe na tym torze, ten zachowawczo od kilku dni ustawia budzik o nadzwyczaj wczesnych porach. Nic w tym dziwnego, w tym roku wszystko odbywa się jeszcze wcześniej niż w roku ubiegłym. Treningi o 3:30 i 7:00 rano, kwalifikacje i wyścig również o godzinie siódmej. Dla jednych brzmi to jak środek nocy, dla innych stanowi świetny sposób na rozpoczęcie dnia od spotkania z Formułą 1. W którejkolwiek grupie jesteście, z pewnością ciekawi Was, jak do tej pory przebiegały wyścigi o Grand Prix Australii na tym torze.

Rekord pojedynczego okrążenia wyścigowego został na torze ustanowiony w ubiegłym roku przez Charlesa Leclerca, który uzyskał czas 1:20.260. Do Monakijczyka należy także najszybsze okrążenie sesji kwalifikacyjnej – wynosi ono 1:17.868. Czy w tym roku któryś z kierowców okaże się szybszy od Leclerca i ustanowi nowy rekord toru? Nomen omen – czas pokaże. Tymczasem przyjrzyjmy się nieco bliżej, co pokazują nam statystyki.

220029 australian gp free practice gallery Statystycznie rzecz biorąc: GP Australii 2023
GP AUSTRALIA F1/2022 – VENERDI’ 08/04/2022 credit: @Scuderia Ferrari Press Office

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O ZWYCIĘŻANIU

Statystycznie rzecz biorąc, do tej pory zawodnicy na torze w Melbourne ścigali się 25 razy. Co ciekawe, aż czternastu zawodników okazywało się tutaj najlepszymi z najlepszych, a zaledwie czterech z nich spotkamy w obecnej stawce. Niekwestionowanym królem Albert Parku był Michael Schumacher, który wygrywał tutaj czterokrotnie, podczas gdy po trzy triumfy mają na swoim koncie Jenson Button i Sebastian Vettel. Z obecnej stawki jako jedyny dwukrotnie wygrywał tutaj Lewis Hamilton, a po jednym triumfie odnieśli na tym torze także Fernando Alonso, Valtteri Bottas i Charles Leclerc.

Aż dziewięć razy najlepsza okazywała się historycznie ekipa Ferrari, sześciokrotnie McLaren (który w tym roku raczej nie powiększy tego dorobku), a czterokrotnie – Mercedes. Red Bullowi udało się tutaj zwyciężyć zaledwie raz, podobnie jak ekipie Williamsa.

Aż dziesięciokrotnie (40% triumfów) wygrywał tutaj zdobywca pole position. Kolejne sześć razy (24%) – jego rywal, startujący również z pierwszego rzędu. Czterokrotnie (16%) zwyciężał kierowca startujący z pozycji numer 3, a dwukrotnie (8%) – z czwartego pola startowego. Po jednym triumfie (4%) odnieśli także zawodnicy z szóstego, siódmego i jedenastego pola startowego. Dokonali tego odpowiednio Eddie Ervine (1999), Kimi Raikkonen (2013) oraz David Coulthard (2003).

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O BYCIU NA PODIUM

Na podium toru Albert Park widzieliśmy do tej pory aż 28 zawodników, spośród których ośmiu nadal ściga się w Formule 1. Mowa przede wszystkim o Lewisie Hamiltonie, który stał na podium aż dziewięciokrotnie. Pięć razy okazję do świętowania pozycji w TOP3 miał tutaj Fernando Alonso, dwukrotnie zaś – Vallteri Bottas. Po jednej wizycie na podium zaliczyli także Kevin Magnussen (który stanął na podium w swoim debiucie!), Max Verstappen, George Russell, Charles Leclerc i Sergio Perez.

Aż 20 razy na podium stał tutaj bolidy Ferrari, 18 razy – McLarena a 11-krotnie Mercedesa. Ponadto 8 wizyt na podium odnotowali zawodnicy Williamsa, 6 – dawnego Renault, a 5 – Red Bulla. Jeśli spojrzymy jednak na dostawców silników, statystycznie rzecz biorąc najlepiej na tym torze sprawowały się bolidy z silnikami Mercedesa – ich kierowcy stawali na podium aż 31 razy. 20 wizyt na podium odnotowali kierowcy bolidów z silnikiem Ferrari, a 12 – z jednostką napędową Renault. Po jednym podium mają także na tym torze Honda czy też RBPT.

M187319 Statystycznie rzecz biorąc: GP Australii 2023
2019 Australian Grand Prix, Sunday – Wolfgang Wilhelm

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O NAJSZYBSZYCH OKRĄŻENIACH

Najszybsze okrążenie (czyli tzw. Fastest Lap) w trakcie wyścigu o Grand Prix Australii to coś, o czym marzy każdy kierowca z czołowej dziesiątki. Daje ono dodatkowy punkt, który w klasyfikacji generalnej może mieć kolosalne znaczenie (co widać choćby po rywalizacji Pereza i Verstappena w ubiegły weekend wyścigowy). Do tej pory najszybsze okrążenie wyścigu na torze Albert udało się wykręcić szesnastu kierowcom, przy czym aż sześć razy dokonał tego Kimi Raikkonen, a trzykrotnie – Michael Schumacher. Jeśli spojrzymy na obecną stawkę, jedynymi kierowcami, którzy mają w dorobku najszybsze okrążenie wyścigowe na tym torze, są Fernando Alonso, Lewis Hamilton, Valtteri Bottas i Charles Leclerc. W przypadku zespołów, statystycznie rzecz biorąc najczęściej najszybsze okrążenie wykonywali kierowcy Ferrari (8 razy) oraz McLarena (6-krotnie). Po trzy najszybsze okrążenia odnotowali z kolei kierowcy Williamsa, Red Bull i Mercedesa. Po jednym przypadło z kolei w udziale dawnym ekipom Renault oraz Lotusa.

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O OBECNEJ STAWCE

Przyjrzyjmy się nieco bliżej każdemu z zespołów, by przekonać się, jak może wyglądać nastawienie zawodników i ich szanse w tym wyścigu.

Red Bull Racing

Dublet Pereza i Verstappena w Grand Prix Arabii Saudyjskiej potwierdził jedno: zespół jest nie tylko w świetnej formie, ale i na doskonałej drodze to sięgania po kolejne dublety aż do końca sezonu. Zdaje się, że na dominację Czerwonych Byków nie ma dotąd żadnego wyścigowego antidotum. Łyżką dziegciu w tej baryłce miodu pozostaje brak pole position dla Maxa oraz ewentualne wewnętrzne animozje, dotyczące walki o najszybsze okrążenie między zawodnikami Red Bulla. Pytanie, czy panowie sobie już wszystko wyjaśnili, czy też zamierzają wyjaśnić na asfalcie toru w Melbourne?

Aston Martin

Kolejny wyścig, kolejne – setne już – podium dla Fernando Alonso. Wprawdzie okoliczności jego zdobycia, utraty i ponownego odzyskania stawiają w kiepskim świetle pracę sędziów i FIA w tym sezonie, ale nie zmienia to faktu, że Aston Martin jest w tej chwili nadal drugą siłą w stawce. I wprawdzie ma ex aequo tyle samo punktów, co depczący mu po piętach Mercedes, ale należ wziąć pod uwagę DNF Lance’a Strolla. Jeśli tylko bolidy Astona Martina będą nadal spisywać się doskonale, a przy okazji poprawie ulegnie ich niezawodność – bardzo możliwe, że to jedyni konkurenci do walki o podia i tytuły dla ekipy Red Bulla.

Mercedes

Postępy widać gołym okiem. Czwarte miejsce George’a Russella, który gonił Fernando Alonso oraz piąta pozycja dla Lewisa Hamiltona w Grand Prix Arabii Saudyjskiej to z pewnością krok naprzód względem ubiegłego roku i bolączek, z jakimi od poprzedniego sezonu boryka(ł) się Mercedes. Mając na uwadze doskonałe wyniki bolidów z silnikiem Mercedesa na torze w Melbourne, być może czeka nas pozytywne zaskoczenie podczas nadchodzącego Grand Prix. A może po prostu zadziała to na korzyść Astona Martina? Kto wie…

Ferrari

Szóste i siódme miejsce w poprzednim wyścigu dla kierowców Scuderii Ferrari to z pewnością nie jest to, o czym marzy zarówno Charles Leclerc i Carlos Sainz, jak i prowadzący od tego roku zespół Fred Vasseur. Mając na uwadze ubiegłoroczną dominację Leclerca na tym torze, pozostaje mieć nadzieję, że zespół stanie na wysokości zadania i chociaż po drugiej stronie globu szala zwycięstwa przechyli się na korzyść Scuderii Ferrari.

Alpine

Zespół odnotował awans o jedną pozycję w klasyfikacji generalnej, zajmując obecnie piąte miejsce, ze stratą 18 punktów do Ferrari. Było to możliwe dzięki dobrej, stabilnej jeździe zarówno Pierre’a Gasly’ego, jak i Estebana Ocona, który wreszcie sięgnął po pierwsze punkty w tym sezonie. Obecnie obaj kierowcy mają ich tyle samo (po cztery), możemy zatem spodziewać się w najbliższym czasie wewnątrzzespołowej rywalizacji o to, który z nich okaże się tym lepszy. Mając na uwadze chęć zespołu do powtórzenia ubiegłorocznego rezultatu, jeśli chodzi o klasyfikację końcową sezonu (przynajmniej TOP4) – z pewnością czeka nas walka o każdy możliwy punkcik. Nawet ten za najszybsze okrążenie.

Alfa Romeo

Zaledwie cztery punkty zespołu Alfa Romeo, zebrane w całości przez Valtteriego Bottasa, nie napawają optymizmem. Biorąc pod uwagę trzynastą pozycję Zhou Guanyu i osiemnastą Bottasa w miniony weekend wyścigowy, zespół powinien zacząć martwić się o swoje możliwości. Wprawdzie za nami dopiero dwa wyścigi, a nawet przysłowie mówi, że do trzech razy sztuka – trudno jednak nie odnieść wrażenia, że Alfa Romeo ma powody do zmartwień, a Zhou Guanyu naprawdę jedzie swój ostatni sezon w karierze.

Haas

Punkcik zdobyty przez Kevina Magnussena w minionym Grand Prix Arabii Saudyjskiej sprawił, że zespół awansował o jedną lokatę. Bardzo ciekawie wygląda z perspektywy obu zawodników GP Australii na torze w Melbourne. Nico Hulkenberg był tutaj raz na pozycji P6 i aż czterokrotnie zajął w swojej karierze siódme miejsce na tym obiekcie wyścigowym, z kolei Kevin Magnussen w swoim debiutanckim wyścigu zajął trzecie miejsce, stając tym samym na podium. Wątpliwe, by w tym roku powtórzył swój wyczyn, niemniej ewidentnie obaj zawodnicy na przestrzeni swojej kariery udowadniali, że są w stanie dojeżdżać na tym torze na wysoko punktowanych pozycjach. Pytanie, czy pozwoli im na to tegoroczny bolid Haasa.

Williams

DNF Alexandra Albona i 16. miejsce Logana Sargeanta (w kanapce między dwoma McLarenami) to z pewnością nie jest wynik, z którego James Vovles mógłby być zadowolony. Zespół spadł o jedna pozycję i zajmuje obecnie ósme miejsce w klasyfikacji generalnej. Na pewno należy wziąć pod uwagę fakt, że Albon nie ukończył wyścigu nie z własnej winy, będzie więc chciał ponownie udowodnić, że walka o punkty tym bolidem i z takimi umiejętnościami jest możliwa. Logan z kolei bez wątpienia potrzebuje taryfy ulgowej na kilka pierwszych wyścigów, by na spokojnie i bez niepotrzebnej presji zgrać się z bolidem. Co przyniesie Grand Prix Australii? Zobaczymy!

AlphaTauri

11. miejsce Yukiego Tsunody już drugi weekend wyścigowy z rzędu oraz identyczna sytuacja w przypadku 14. pozycji Nycka de Vriesa zaczynają brzmieć dla ekipy z AlphaTauri złowrogo. Są blisko punktów, ale nadal nie są w stanie po nie sięgnąć. Przedostatnie miejsce w stawce konstruktorów nie napawa optymizmem ani kierowców, ani Franza Tosta, który raz po raz zmaga się z plotkami na temat potencjalnej sprzedaży zespołu juniorskiego. W przypadku AlphaTauri przydałoby się odczarować nieco rzeczywistość, dając w Australii pokaz umiejętności obu kierowców.

McLaren

Fascynująca walka o pozycje od 15-17 nie wystarcza – ani fanom McLarena, ani jego zawodnikom. Mając na uwadze dodatkową presję, jaka ciąży na Oscarze Piastrim w związku z jego pierwszym w karierze domowym wyścigiem Formuły 1, weekend ten może być dla ekipy z Woking papierkiem lakmusowym. Albo na Antypodach staną na głowie i z samego dołu tabeli wywindują się nieco wyżej, albo kibiców czeka przykry widok utytułowanego zespołu, ciągnącego się w ogonie stawki.

zdjęcie wyróżniające: McLaren F1 Team

Dziennikarz z wykształcenia, redaktor z zamiłowania. Miłośnik Formuły 1 od 2006 roku i debiutu Roberta Kubicy. Fan Charlesa Leclerca i Scuderii Ferrari, z ciekawością zerkający także na inne serie wyścigowe: F2, F3 i Indycar. W życiu prywatnym mąż i ojciec trójki dzieci, wychowywanych na kolejnych fanów motorsportu.