Tor, którego imienia nie wolno… a nie, nie, to nie tak. Tor, którego nikomu nie trzeba przedstawiać, bo od 1947 roku gości wyścigi samochodowe. Obiekt, który niegdyś służył za bazę lotniczą bombowców Królewskich Sił Powietrznych, znany wówczas jako RAF Silverstone, obecnie stanowi bodaj najważniejszy na brytyjskiej ziemi tor wyścigowy, doskonale znany niejednemu kibicowi Formuły 1.

Umiejscowiony 50 kilometrów od Northampton tor Silverstone gości F1 od 1950 roku, a od 2011 roku niezmiennie mamy do czynienia z tą samą nitką toru, znaną jako Arena. Oferuje ona zawodnikom pętlę o długości 5,891 km, podczas pokonywania której muszą zmierzyć się z 18 zakrętami. Rekordowe okrążenie podczas wyścigu na tym torze ustanowił Max Verstappen podczas GP Wielkiej Brytanii w 2020 roku, wykręcając bolidem Red Bulla czas 1:27.097. Jeśli chodzi z kolei o najszybsze okrążenie kwalifikacyjne, należy ono do Lewisa Hamiltona – podczas kwalifikacji do tego samego wyścigu uzyskał bowiem czas 1:24.303. Co ciekawe, w roku 2020 na torze Silverstone odbyły się dwa wyścigi – poza GP Wielkiej Brytanii rozegrano także GP 70-lecia. Ponieważ oba wydarzenia dotyczyły tego samego obiektu, GP 70-lecia wliczone zostało do poniższych statystyk.

M165209 Statystycznie rzecz biorąc: GP Wielkiej Brytanii 2023
2018 British Grand Prix, Sunday – Wolfgang Wilhelm

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O ZWYCIĘŻANIU

Aż 57 razy jak do tej pory zawodnicy stawali do rywalizacji o miano najlepszego kierowcy Formuły 1 podczas Grand Prix, rozgrywanego na torze Silverstone. Co ciekawe jednak, wśród zwycięzców znalazło się tylko 31 zawodników. Co więcej, jedynie czterech z nich zobaczymy na torze także w najbliższy weekend wyścigowy. Są nimi bowiem:

  • Lewis Hamilton – 8 zwycięstw na Silverstone
  • Fernando Alonso – 2
  • Max Verstappen – 1
  • Carlos Sainz – 1 (w ubiegłym roku)

To właśnie Lewis Hamilton jest niekwestionowanym Królem Silverstone, bo daleko za nim plasują się takie gwiazdy królowej motorsportu, jak Alain Prost (mający na swoim koncie aż 5 zwycięstw), czy też ex aequo z trzema zwycięstwami – Jim Clark, Nigel Mansell oraz Michael Schumacher. Trudno się jednak dziwić, Silverstone to domowy obiekt wyścigowy Lewisa.

Jeśli spojrzymy na zwycięzców wyścigów, statystycznie rzecz biorąc największe szanse ma zdobywca pole position. Aż 21 razy (36,84%) to właśnie on okazywał się najlepszym zawodnikiem na torze Silverstone. Ponadto 17 razy (29,82%) po palmę pierwszeństwa na linii mety sięgał jego bezpośredni rywal z pierwszego rzędu. Tym samym to właśnie ci dwaj zawodnicy mają największe szanse (ponad 66%) na triumf w niedzielę – warto zatem z zapałem śledzić sobotnią sesję kwalifikacyjną. Jeśli spojrzymy na zwycięzców, którzy startowali z innych miejsc na gridzie, ośmiokrotnie (14,04%) dokonał tego zdobywca trzeciego pola, pięciokrotnie (8,77%) kierowca z czwartego miejsca, trzykrotnie (5,26%) z piątego, dwukrotnie (3,51%) z szóstego i raz (1,75%) z siódmego.

Rzut oka na klasyfikację konstruktorów wystarczy, by dostrzec, że – statystycznie rzecz biorąc – 15 razy wygrało tu Ferrari, a 12 – McLaren, dla którego jest to domowe Grand Prix. Ośmiokrotnie zwyciężał tu (również w swoim domu) Williams, a także Mercedes, z kolei kierowcy Red Bulla triumfowali czterokrotnie. Raz udało się to zawodnikowi Alfy Romeo. W przypadku dostawców silników stawka jest o wiele bardziej wyrównana: 15 zwycięstw bolidów z silnikiem Ferrari, 13 z silnikiem Mercedesa i 12 dla bolidów z silnikiem Renault.

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O BYCIU NA PODIUM

Aż 74 kierowców miało okazję stanąć na podium po wyścigi F1 na torze Silverstone. Co ciekawe, w ubiegłym roku lista ta poszerzyła się o dwa nazwiska, dzięki czemu w obecnej stawce znajdziemy siedmiu zawodników, którzy mieli przyjemność skosztować na tym brytyjskim torze wyścigowym szampana.

I znów, liderem tej statystyki jest nie kto inny, jak Lewis Hamilton, który 13 razy (najwięcej w historii toru) stał na podium. Oprócz niego na podium meldowali się także Fernando Alonso (6 razy), Valtteri Bottas (5), Max Verstappen (3), Charles Leclerc (3) oraz zeszłoroczni „podiumowi deibutanci”, czyli Sergio Perez i Carlos Sainz, którzy na podium w Silverstone pojawili się w 2022 roku po raz pierwszy i jedyny do tej pory.

W przypadku konstruktorów byliśmy do tej pory świadkami aż 47 wizyt na podium dla kierowców Ferrari, 27 – McLarena, po 18 – Williamsa i Mercedesa, 13 – Red Bulla oraz 4 – Alfy Romeo.

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O NAJSZYBSZYCH OKRĄŻENIACH

Pole position, a tym samym najszybsze okrążenie sesji kwalifikacyjnej, udało się do tej pory uzyskać 36 zawodnikom. I znów, najczęściej dokonywał tego Lewis Hamilton, bo aż siedmiokrotnie. Trzy sobotnie triumfy z kolei odnotował Fernando Alonso, dwa – Valtteri Bottas, a po jednym – Max Verstappen i Carlos Sainz, czyli debiutancki duet Toro Rosso z 2015 roku.

Jeśli spojrzymy z kolei na najszybsze okrążenia wyścigowe, Lewis Hamilton jest na prowadzeniu ex aequo z Nigelem Mansellem – obaj mają po 6. Ponownie trzykrotnie wyczyn ten udał się Fernando Alonso, a po jednym fastest lapie odnotowali Max Verstappen i Sergio Perez, czyli obecny duet Red Bulla, który zapewne postara się poprawić tę statystykę.

Co ciekawe, Lewis Hamilton od 2013 roku w każdym weekendzie wyścigowym na torze Silverstone zdobywa przynajmniej jedno z poniższych: najszybsze okrążenie wyścigu, triumf w kwalifikacjach lub zwycięstwo w wyścigu. Zasadnicze pytanie brzmi – czy w tym roku uda mu się przedłużyć tę passę?

M237033 Statystycznie rzecz biorąc: GP Wielkiej Brytanii 2023
2020 British Grand Prix,Saturday – LAT Images

STATYSTYCZNIE RZECZ BIORĄC, KILKA SŁÓW O OBECNEJ STAWCE

Przyjrzyjmy się nieco bliżej każdemu z zespołów, by przekonać się, jak może wyglądać nastawienie zawodników i ich szanse w tym wyścigu.

Red Bull Racing

Meldując się na podium zarówno podczas wyścigu sprinterskiego, jak i głównego wyścigu w Austrii, Sergio Perez w pewnym sensie przedłużył swoje szanse na pozostanie numerem dwa w ekipie Czerwonych Byków. Inna sprawa, że realnie – poza widmem Daniela Ricciardo – sensownych kandydatów na jego miejsce można ze świecą szukać. Max Verstappen standardowo jechał we własnej lidze, wygrywając oba wydarzenia oraz dominując obie sesje kwalifikacyjne podczas Grand Prix Austrii. Jeszcze nie tak dawno pisałem, że jak tak dalej pójdzie, to możliwa będzie nawet koronacja podczas Grand Prix Holandii. Cóż… zacznijmy się na to mentalnie szykować.

Mercedes

Siódme i ósme miejsce duetu Mercedesa to z pewnością nie jest wynik, na który liczyli kierowcy lub Toto Wolff. Cóż, weekend w Austrii z pewnością nie może być uznany za dobry dla ekipy z Brackley – zespół jest jednak przekonany, że Silverstone o wiele lepiej odpowiada charakterystyce ich bolidu. Dodając do tego domowy wyścig zarówno George’a Russella, jak i Lewisa Hamiltona (który przecież zna tor jak własną kieszeń, skoro tyle rekordów należy właśnie do niego), może nas czekać bardzo mocny weekend z perspektywy Mercedesa. Dodajmy do tego, że wciąż nie wiemy, co z przyszłością Lewisa Hamiltona, a GP Wielkiej Brytanii to doskonały moment na ogłoszenie decyzji, która z pewnością wpłynie na morale zawodnika lub zespołu.

Aston Martin

Ani jednego więcej wyścigu bez podium – mówił nie tak dawno Fernando Alonso. I co? No i słowa nie dotrzymał. Piąta lokata zarówno w sprincie, jak i w wyścigu głównym w Austrii to z pewnością nie jest powód do radości dla Astona Martina. Plus taki, że Stroll dwukrotnie znalazł się w punktach (odpowiednio czwarty i dziewiąty), ale mimo wszystko zespół stać na więcej. Inna kwestia, że w tak chaotycznym, pełnym kar Grand Prix, jak to w Austrii, trudno było się połapać, kto jeździ przepisowo, a kto… nieszczególnie. Na Silverstone sytuacja powinna wrócić do normy. Kto wie, może wraz z nią do normy wróci także forma Astona Martina?

Ferrari

Leclerc drugi na mecie podczas wyścigu, Sainz trzeci w wyścigu sprinterskim… Oby to był dobry początek lepszego życia Scuderii Ferrari. Rok temu podczas Grand Prix Austrii po raz ostatni w wyścigu triumfował Charles Leclerc, a w Grand Prix Wielkiej Brytanii – Carlos Sainz. Tak… to już rok… Pozostaje nam mieć nadzieję, że nawet, jeśli zwycięstwa nie są w zasięgu ręki, dopóki Max Verstappen jedzie w wyścigu, to chociaż walka o 2. i 3. lokatę będzie dla obu zawodników mocno realna. Oby, oby! Potrzeba nam regularnej walki Ferrari, Mercedesa i Astona Martina o czołowe lokaty.

Alpine

Ósme miejsce po raz kolejny – tym razem jednak zajął je Pierre Gasly. Ocon był dopiero czternasty (dwunasty na mecie plus doliczone po wyścigu kary). No cóż, nie tak tegoroczną batalię prezentowali Laurent Rossi i Luca de Meo podczas premiery bolidu. Nie o taki dorobek punktowy powinni walczyć francuscy zawodnicy. Wyścig o Grand Prix Wielkiej Brytanii jest o tyle ciekawy i istotny, że to także domowy wyścig dla zespołu, który ma siedzibę w Enstone. Obaj zawodnicy z pewnością dadzą z siebie wszystko, by uplasować się, jak najwyżej. Pytanie – jak wysoko.

McLaren

Wprawdzie Oscar Piastri zameldował się na mecie jako szesnasty, ale czwarte miejsce Lando Norrisa to jest dokładnie to, czego zarówno ten brytyjski zespół, jak i brytyjski kierowca potrzebowali przed swoim domowym Grand Prix. I choć zdobyte punkty do nadal kropla w morzu potrzeb, jeśli chodzi o próby dogonienia Alpine, to jednak cieszą i napawają optymizmem wszystkich Papaya Fans.

Haas (⬆️1️⃣)

O ile w wyścigu głównym zawodnicy Haasa nie błyszczeli, o tyle w sprincie bez wątpienia furorę zrobił Nico Hulkenberg. Szóste miejsce, a tym samym kolejne trzy punkty dla kierowcy i zespołu sprawiły, że amerykańska ekipa wskoczyła nam na siódmą pozycję w klasyfikacji generalnej, delikatni uciekając goniącym ją rywalom. Pozostaje pytanie, czy te punkty to „wypadek przy pracy”, czy jednak Haas zaczyna robić postępy. Cóż… czas pokaże.

Alfa Romeo (⬇️1️⃣)

Patrząc na tegoroczne wyniki wyścigów można odnieść niemal graniczące z pewnością przekonanie, że Valtteri Bottas po przesiadce z Mercedesa może i odzyskał nieco spokoju w życiu, ale przy okazji stracił wiarę w siebie i przestał się starać tak, jak to miało miejsce u boku Lewisa Hamiltona. Wiecznie wyluzowany Fin a to sprzedaje kolejne obrazy ze swoimi pośladkami, a to chodzi w klapkach po padoku i świeci wąsem, ale żeby tak pokazać coś sensownego za kierownicą, to już chęci brak. Zresztą Zhou Guanyu prezentuje się w tym sezonie niewiele lepiej. Wątpię jednak, czy skład zmieni się przed 2024 rokiem. Bottas – jeśli tylko mu się chce – jeździ regularnie i umie walczyć o punkty, a co do Zhou… wraca do kalendarza Grand Prix Chin. Wyobrażacie je sobie bez chińskiego zawodnika, który przeddomową publicznością jeszcze nie miał okazji zadebiutować? No właśnie…

Williams

Alex Albon dosłownie otarł się o punkty, będąc w wyścigu jedenastym zawodnikiem w stawce. Szkoda, bo wraz z rozwojem sezonu Alex jeździ coraz lepiej i nawet niezbyt dobry bolid Williamsa wydaje mu się w tym nie przeszkadzać. Logan z kolei nadal czeka na pierwsze punkty, ale mając świadomość, ile czasu zajęło to George’owi Russellowi w Williamsie, przyjdzie mu zapewne jeszcze trochę poczekać…

AlphaTauri

Przepraszam, gdzie można znaleźć dwóch, w miarę świeżych zawodników, którzy będą stawać na głowie, żeby siostrzany zespół Red Bulla przestał grzać tyły? Zainteresowanych prosimy o wysyłanie CV bezpośrednio do doktora Helmuta Marko lub Christiana Hornera. Najlepiej obu. Priotytetem.

Dziennikarz z wykształcenia, redaktor z zamiłowania. Miłośnik Formuły 1 od 2006 roku i debiutu Roberta Kubicy. Fan Charlesa Leclerca i Scuderii Ferrari, z ciekawością zerkający także na inne serie wyścigowe: F2, F3 i Indycar. W życiu prywatnym mąż i ojciec trójki dzieci, wychowywanych na kolejnych fanów motorsportu.